NATALIA MARKOWSKA · FOTOGRAFIA ŚLUBNA

Cześć, jestem Natalka

Przyszedł czas by się lepiej poznać, a ponieważ chcę, abyście na sesjach wpuścili mnie trochę do swojego świata, pomyślałam, że sprawiedliwie będzie przedstawić Wam też i mój. Jest pełen miłości, psiej radości, masy codziennego uśmiechu i radości z tego co mam. Chciałabym pokazać Ci mój świat, więc zobacz też moją historię- jak do tego doszło, że zostałam fotografem

JAK TU TRAFIŁAM

Moja droga

Nie planowałam zostać fotografem. Ale chyba właśnie o to chodzi — że niektóre rzeczy po prostu się zdarzają.


2013

PIERWSZSY APARAT

Kupiłam aparat na 18. urodziny — za pieniądze od gości. Tata mówił, że za chwilę wyląduje w kącie. Mylił się. Zaczęłam od fotografowania świata, którego nikt nie zauważa — żaby na liściach, trawa z bliska, robaczki. Potem przyjaciółki, siostra, sesje w lesie. Robiłam to z czystej radości.


2015

ARCHITEKTURA

Dostałam się na architekturę — i naprawdę ją pokochałam. Rysunek, rzeźba, kompozycja plastyczna. Czułam, że to moje miejsce. Aparat jeździł ze mną wszędzie — na wakacje, imprezy rodzinne, chrzciny.

PIERWSZY ŚLUB- TROCHĘ WBREW SOBIE

Siostra wciągnęła mnie na ślub kolegi z pracy. Zapierałam się rękami i nogami — nigdy nie fotografowałam reportaży. Ale fotograf odpadł, ktoś podał mój numer, a ja przez telefon powiedziałam wprost: nie mam doświadczenia, szukajcie kogoś innego. Nie znaleźli. Pojechałam.

W urzędzie byłam speszona. Na sali biegałam wszędzie, żeby nic nie przegapić. Para chwaliła mnie za to, że tak dobrze wyłapuję momenty. A to było ze strachu.

Ale gdy wróciłam do domu - wiedziałam — to jest coś dla mnie.


2016-2018

FOTOGRAFUJE - ALE POWOLI

18stki znajomych, ślub kuzynki, pierwsze pary z portalu ślubnego. Znajomi wraz z moją rodziną złożyli się na moje urodziny i podarowali mi nowy obiektyw. A ja coraz wyraźniej widziałam, że sprzęt mi nie daje rady — szumy w kościele, taniec w słabym świetle. Przestałam aktywnie szukać klientów, bo zdjęcia nie były jeszcze takie, jakich chciałam. Obiecałam sobie, że kiedyś wrócę, ale z lepszym sprzętem


2019

STUDIA SIĘ POSYPAŁY

Przez angielski nie zaliczyłam certyfikacji i oblałam studia. Czułam wstyd. Chorowałam na depresję i przez długi czas byłam z tym sama.


2020

NOWY SPRZĘT, NOWY CEL

Po jakimś czasie powiedziałam sobie: skoro architektura nie wyszła, musi wyjść fotografia. Nie mam planu C. Zaczęłam wkładać w to wszystkie swoje siły absolutnie każdego dnia.
Poprosiłam mamę o wzięcie dla mnie aparatu na raty, bo sama bym ich nie dostała — spłacałam je sama z zarobku 2000 zł na Orlenie, z czego tysiąc na pokój, 550 na ratę i ledwo starczało na życie. Wiedziałam, że to moja jedyna szansa.

PORZĄDKOWANIE WIEDZY

Pieniędzy miałam mało, więc zaczęłam czerpać wiedzę z darmowych żródeł- jak youtube i książki. Zapisałam się też do szkoły policealnej szkoły na kierunek fotografia i multimedia. Ta szkoła dała mi coś ważniejszego niż wiedzę — dała mi wiarę, że nie zaczynam od zera. Okazało się, że mój poziom nie jest taki zły.


2022

WŁASNA FIRMA- 2 LUTEGO 2022 I WARSZATY, KTÓRE ZMIENIŁY WSZYSTKO

Rzuciłam pracę i założyłam działalność. W pierwszym miesiącu zarobiłam zero złotych. Byłam przerażona. Ale właśnie wtedy — dzięki dotacji — pojechałam na dwa kursy, które naprawdę mnie ukształtowały.

Pierwszy — z fotografii ślubnej u Asi ze Światło i Czułość. Usłyszałam tam, że powinnam zacząć Instagram od zera i że mój styl wymaga odważniejszych decyzji. Mogłam się obrazić. Zamiast tego z pokorą to zrobiłam — i to była jedna z lepszych decyzji w mojej karierze.

Drugi — z fotografii rodzinnej u Mariki Wrońskiej — dał mi coś, czego szukałam od lat. Nauczyłam się, jak prowadzić ludzi tak, żeby się nie spinali. Jak tworzyć atmosferę, w której emocje pojawiają się same — bez pozowania. Odkryłam, że właśnie takie zdjęcia chcę robić najbardziej. Ciepłe, autentyczne, prawdziwe.


2023-2024

CAŁY CZAS DO PRZODU

Po warsztatach zaczęłam świadomie zmieniać rzeczy jedna po drugiej. Kupiłam nowy obiektyw — jaśniejszy, lepszy do pracy w kościele. Przestawiłam cały system błysków na statywy, żeby światło na sali było przewidywalne i miękkie. Kupiłam bezlusterkowca, który dał mi więcej swobody i szybkości w trudnych warunkach.

Pracowałam też nad obróbką — szukałam swojego koloru, swojego nastroju. Tego ciepłego, trochę filmowego klimatu, który dziś jest moim znakiem rozpoznawczym.

I co ważne — zbudowałam system pracy z klientami. Spotkania przed ślubem, rozmowy o tym czego oczekują, wspólne ustalenia. Żeby w dniu ślubu para czuła się swobodnie, bo już mnie zna. Bo właśnie ta swoboda widać potem na zdjęciach.


DZIŚ

WIEM CZEGO SZUKAM W KADRZE

Fotografuję śluby, bo wiem już dokładnie, po co to robię. Nie chodzi mi o idealne ujęcia. Chodzi mi o ten moment, kiedy para zapomina, że gdzieś obok stoi fotograf — i po prostu jest ze sobą.

Ta droga nie była prosta. Ale każdy zakręt zabrał mnie bliżej tego, gdzie chciałam być.

PRYWATNIE

Kim jestem poza pracą

Żeby zrozumieć, jak fotografuję — warto wiedzieć, jak żyję.

MÓJ MATEUSZ

Długo szukałam swojego człowieka

Nie było mi łatwo się zakochać. Może dlatego z taką wrażliwością podchodzę do miłości, która jest obecna również w mojej pracy. Mateusza poznałam w 2023 roku i od 2024 jesteśmy parą i idziemy razem przez życie. Co ciekawe jesteśmy różni- ja energiczna, on bardziej spokojny, ja strachliwa, on pełen odwagi- łączą nas wartości i poczucie humoru, a z różnic- możemy uczyć się od siebie nazwajem.

PODRÓŻE

Fuerteventura, Majorka i więcej

Kocham podróże: to czas kiedy można poznawać świat i doświadczać tego co inne. Słońce, plaża, lazurowa woda, ale też szukanie nieoczywistych miejsc. Chociaż nie podróżowałam bardzo dużo- w końcu mam na to przestrzeń, więc korzystam z niej. Aparat jest ze mną zawsze. Jedynie trochę boje się latać samolotem, na szczęście mam kogoś kto trzyma mnie wtedy za rękę.

FILM Z FUERTAVENTURY

Kawałek wspomnień w filmie

Czasem nagrywamy- gdy chwile są dla nas ważne i chcemy zapamiętać je na dłużej, ten wyjazd był super i Fuerta zaskoczyła mnie tym, że mimo iż wielu mówi, że "Nic na niej nie ma" mając samochód i dobrze planując wycieczki- codziennie oglądaliśmy zupełnie inne miejsca. Dla mnie Fuerta to różnorodne plaże- jedna z czarnym piaskiem inna z popcornem. Przepiękne skały Arco de la Penitas, lazurowa woda- ale nie wszędzie było to mocno widać- Majorka pod tym względem bije Fuertę na głowę. Chodziliśmy też po wulanie Caldaron Hondo i zwiedziliśmy jedyne w swoim rodzaju Zoo Oasis Wildlife- gdzie można karmić zwierzęta i są one bliżej człowieka. Głaskanie żyraf, przytulanie wielbłąda.. A pokazy dzikich ptaków latających na wolności nad całym terenem Zoo? - Coś wspaniałego. Warto zaznaczyć, że to Zoo gromadzi zwierzęta uratowane z różnych miejsc- i zapewnia im naturalne środowisko- podobne do warunków jakie mały na wolności.

PIXEL

Mam maltańczyka i kocham go całym serduszkiem

To jest Pixel i ma już 8 lat- towarzyszy mi prawie całe dorosłe. Wszystkie przeprowadzki, trudności- zawsze był on i ja- to przyjaciel. Mam ogromną słabość do wszystkich zwierząt, więc gdy zabieracie pupili na sesję zdjęciową- jestem przeszczęśliwa.

GÓRY

Zdobywamy Koronę Gór Polskich!

Kocham góry — i właśnie realizuję marzenie o zdobyciu Korony Gór Polskich. Długo odkładałam je na później, aż w Sylwestra 2026 postanowiłam, że czas zacząć i jestem w klubie zdobywców korony i już kilka z nich mam za sobą. Frajda jest! Mateusz zdobywa ją ze mną! A jaka będzie forma jak wszystko zaliczymy! Nie mogę się doczekać

TANIEC

Kocham tańczyć

I dzięki temu właśnie mam energię na weselach. Zawsze kiedy ruszam się do muzyki, bez względu na to czy to imprezy, nauka tańca (na którą chodzę z przerwami) czy po prostu puszczona muzyka w domu- poprawia się mój nastrój, więcej się śmieje i lepiej czuje. Taniec zdecydowanie ma coś w sobie.

NASTĘPNY KROK

Sprawdźmy, czy Wasz termin jest wolny

Opowiedziałam Ci swoją historię — teraz chciałabym być częścią Waszej.